Wyrównana walka bokserska w Kongo. Zamieszanie z premią za galę

gala boksu kongo

To nie był zwykły wyjazd na zagraniczną galę bokserską. Można powiedzieć, że Michał Cieślak przeżył przygodę życia, bo bardzo nietypowo wyglądała gala w Kinszasie, w stolicy Demokratycznej Republice Kongo.

Michał Cieślak niejako rozpoczął bokserski kalendarz walko o mistrzowski pas w 2020 roku. Stawką walki w DRK był wakujący pas mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. Polski bokser, który mógł się pochwalić bilansem 19-1, w tym 13 zwycięstwo przez KO stanął naprzeciw Ilunga Makabu, którego bilans wynosi 27-2, 24 przez KO.

Nietypowa walka o pas WBC

Od początku walka w Kinszasie zapowiadała się „ekscytująco”. Podobno polska ekipa pomagająca Cieślakowi dopiero na kilka dni przed wylotem do Afryki otrzymała wszystkie dokumenty. Długo nie wiadomo było gdzie konkretnie obędzie się walka. Miejscowi postawili nawet tymczasowy namiot, pod którym zainstalowano ring, ale kapryśna pogoda odwiodła organizatorów od tak szalonego pomysłu. Nieznana była obsada sędziowska walki o pas federacji WBC. Cieślak wraz ze swoją świtą leciał do Kongo przez Brukselę, gdzie miał przesiadkę na inny samolot.

Gala bokserka za milion dolarów

Gala w Kinszasie składała się z czterech walk, a Polak z Makabu na ring wyszli późną nocą. Wstęp dla mieszkańców afrykańskiego miasta był darmowy. Na organizację imprezy władze DR Konga miały przeznaczyć co najmniej milion dolarów, z czego większość trafi do dwóch gwiazd wieczoru i ich współpracowników (gaża Makabu będzie kilka razy wyższa niż Polaka). Patronat nad wydarzeniem objął urzędujący od stycznia 2019 roku prezydent Felix Tshisekedi, a wydarzenie było częścią obchodów 59. rocznicy śmierci państwowego bohatera Patrice’a Lumumby.

Wyrównany pojedynek polskiego boksera

Co do samej walki na ringu, to Michał Cieślak zaprezentował się bardzo dobrze. Bokser z Radomia walczył przez 12 rund. Pierwsze sześć rund toczyło się pod dyktando polskiego pięściarza, który był aktywniejszy i zadawał wiele ciosów. Potem jednak wszystko zaczęło się odwracać. Cieślak opadał z sił, być może z powodu afrykańskiego klimatu, wilgotności i upału. Ostatecznie na punkty wygrał Makabu. Jak się później okazało, to wcale nie był koniec emocji.

Michał Cieślak vs Ilunga Makabu

Premia za walkę bokserską w plecaku

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Długo nie było wiadomo czy organizatorzy zapłacą pieniędze ustalonych przed walką. Polakowi należało się 150 tysięcy dolarów. Sztab Cieślaka długo negocjował, szantażował i wykłócał się o należne pieniądze. Pat trwał bardzo długo i dopiero po kilku dniach bokser wraz ze  grupą wsiadł do samolotu i wrócił do Polski. Pieniądze otrzymał, ale… w plecaku. – Jeszcze przed wylotem do Kinszasy szantażowaliśmy ich, że nie przylecimy, jeżeli pieniądze nie będą zabezpieczone. W samym Kongo również dochodziło do dziwnych sytuacji, ale ostatecznie udało się otrzymać pieniądze w gotówce – cytuje Andrzeja Wasilewskiego, polskiego promotora portal sport.pl

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Post